Nastya & Armand I Black Sand Beach I Bali

Kocham czarne plaże. Trudno ich zresztą nie kochać będąc fotografem zakochanym w trochę mrocznym nastrojowym stylu, a takie właśnie są nasze zdjęcia. Bali zaoferowało nam takich plaż wiele, ale ta to zdecydowanie moja ulubiona. Nieważne czy robiliśmy na niej sesję poślubną (jeśli planujecie miesiąc miodowy na Bali to obowiązkowo spakujcie do walizki Wasze ślubne stroje), intymną sesję pary czy szaloną sesję narzeczeńską, zawsze odkrywaliśmy tam coś nowego i pięknego. Dlatego właśnie jadąc w ciemności na naszym skuterze i próbując dotrzeć na miejsce kilka minut przed wschodem słońca wiedzieliśmy, że będzie pięknie. I było, chociaż nie tak jak zwykle, bo tym razem na naszych zdjęciach jest bardziej kolorowo niż zazwyczaj. Oprócz tego jest też naturalnie, są emocje, jest miłość, dużo śmiechu i palm. Bo palmy też kocham.


Nastya i Armand szukali na Bali fotografa, który zaproponowałby im coś innego niż klasyczna sesja na polach ryżowych czy wodospadach. Trafili na nas i myślę, że udało nam się stworzyć razem oryginalne i trochę niestandardowe zdjęcia podczas naszej sesji.

Są takie sesje, kiedy myślisz sobie, że już nie może być lepiej. Twoja lokacja jest świetna, para, z którą pracujesz czuje Twoje flow, światło jest piękne i z niepokojem zerkasz na swój aparat, bo statystyki mówią, że to już ten moment, kiedy coś powinno się zepsuć. A potem skręcasz gdzieś w dróżkę między palmami i wpadasz na opuszczony basen (Twoja para jest oczywiście ubrana w pasujące do siebie żółte stroje kąpielowe i wyglądają jak z filmu Wesa Andersona). Wtedy jesteś już pewien, że najprawdopodobniej w najbliższym czasie wlecisz dronem w palmę i musisz się z tym pogodzić, bo tak działa świat. Nasz sprzęt w kolorze Arctic White jest teraz bogatszy o kilka nowych blizn, ale na szczęście wciąż wygląda ponętnie.


Na koniec zrobiliśmy jeszcze trochę luźnych zdjęć przy plaży, skakaliśmy i jeździliśmy skuterem po piasku. Jeśli dobrze się przyjrzycie powinniście zobaczyć jednego z wielu balijskich piesków, które towarzyszyły nam tamtego dnia podczas sesji. Jeśli chcielibyście zobaczyć więcej zdjęć zrobionych na balijskich plażach, sprawdźcie sesję Giny i Stoffe, a jeśli interesuje Was sesja rodzinna może zainteresują Was zdjęcia, które zrobiliśmy w Hideout Bali.




Podczas tego poranka zrobiliśmy bardzo dużo zdjęć. To nie była standardowa sesja narzeczeńska, mam wrażenie, że wypróbowaliśmy setki dziwnych póz (chyba najlepiej wyszły nam te inspirowane balijskimi małpami <3) odblokowaliśmy część naszej kreatywności, która spała sobie gdzieś poza szufladą podpisaną "fotografia ślubna" i naprawdę świetnie się bawiliśmy.

Mam nadzieję, że Wy też i udało Wam się doczytać ten Post do końca, a gdybyście szukali fotografa, który uwieczniłby Waszą przygodę na Bali, piszcie do nas, na pewno zrobimy razem piękne zdjęcia.


Buziaki!